Troszkę zaszalałam ze słodkościami w tym roku. Najgorzej było przetransportować wszystkie wypieki 650km. do mojego rodzinnego miasteczka. Praktycznie wszystko dojechło całe. Poza polewą czekoladową na mazurku. No niestety przewopodobnie tyle ile jest pęknięć tyle dziur w drodze zaliczyliśmy....;) No nic, ale mam nadzieję, że poza tym małym defektem to będzie wszystkim smakować. Dodatkowo chyba opętały mnie zasady ekonomiczej kuchni... wyobraźcie sobie, że zostało mi trochę masy kajmakowej. Nawet to trochę zamieniłabym na sporo. Szkoda mi było ją wyrzucać, więc upiekłam kruche babeczki i udekorowałam je właśnie tą masą. O i tak powstały kolejne nieplanowane ciacha. I jak tu nie uwielbiać ekonomicznej kuchni :P